Would you like to Buy Clomid Online for cheap and in addition to Buy Nolvadex Online low cost

Zabawa w „doodles”

Autor: Krystian Mrozek. Dodano dnia 22/10/09

Giganta z Mountain View – firmę Google – znają chyba wszyscy użytkownicy Internetu. Wszyscy oni dzielą się na zwolenników i przeciwników flagowego produktu Google, jakim jest  internetowa wyszukiwarka o tej samej nazwie. Czy faktycznie jest ona tak dobra? Czy śledzi nasz każdy krok w sieci i zbiera wszystkie dane na nasz temat? Nie wiem… Jednego jednak firmie Google odmówić nie sposób – dużej dozy poczucia humoru i umiejętności skutecznego wzbudzania zainteresowania wokół własnej marki.

Podczas pracy z wyszukiwarką Google przez dłuższy okres czasu zwraca uwagę fakt, iż główne logo, (którego autorem jest Ruth Kedar),

zmienia się, przyjmując różnego rodzaju, nieraz bardzo zabawne, rysunkowe kształty. Najczęściej ma to miejsce przy okazji świąt, ważnych rocznic, urodzin znanych ludzi lub wielkich, ogólnoświatowych celebracji, jakimi są na przykład Igrzyska Olimpijskie. Całe to zamieszanie wokół logo wyszukiwarki jest znane pod nazwą Google Doodles i pierwszy raz miało miejsce 30 sierpnia 1998 r. z okazji Burning Man Festival. Twórcami pamiętnej grafiki byli Larry Page oraz Sergey Brin, którzy chcieli w ten sposób zakomunikować użytkownikom, że w przypadku jakiejkolwiek awarii są nieosiągalni. Do 2000 roku projektami Google Doodles zajmowali się różni zewnętrzni projektanci, których w znakomity sposób od 14 lipca do dnia dzisiejszego zastąpił Dennis Hwang, projektując swoją pierwszą pracę z okazji francuskiego święta narodowego: Dnia zdobycia Bastylii.

Kosmici atakują

Przejdźmy jednak do roku 2009, a dokładnie do 5 września, kiedy to logo wyszukiwarki Google przybrało nowy kształt. Grafika przedstawiała atak UFO i uprowadzenie drugiej literki „o”.

Ponadto na oficjalnej stronie Google w serwisie Twitter pojawiła się zakodowana wiadomość:

1.12.12 25.15.21.18 15 1.18.5 2.5.12.15.14.7 20.15 21.19.

Kod okazał się prosty do złamania (każdej cyfrze odpowiada odpowiednia litera z alfabetu i tak: 1 = A, 2 = B itd.). Całość zakodowanej wiadomości ujawniła się szybko internautom jako: „All your „O” are belong to us” (Wszystkie Wasze „O” są należą do nas), co Google szybko potwierdziła. Jednocześnie firma zwróciła uwagę na fakt nawiązania do okrytego złą sławą błędnego angielskiego tłumaczenia japońskiej gry „Zero Wing”, które pojawiło się w 1992 roku, zyskując popularność głównie dzięki obrazkom i animacjom flashowym opartym o motywy „all your base”. W polszczyźnie owo feralne zdanie tłumaczone jest jako “Wszystkie wasze baza są należą do nas”. W poprawnym tłumaczeniu japońskiego skryptu na angielski, wyrażenie to powinno brzmieć “Wszystkie wasze bazy są teraz pod naszą kontrolą”.
Co ten zabieg intertekstualny miał na celu? Wzburzyć, pobudzić, zaciekawić…? A może zachęcić do wejścia do gry? Mnożyły się nie tylko pytania, ale również odpowiedzi.
Teorią, którą głosiło najwięcej internautów była precyzyjnie zaplanowana przez firmę Google kampania wirusowa, poprzedzająca wprowadzenie na rynek nowego produktu lub usługi.

Tajemnicze znaki

Cisza w kontaktach z kosmitami została przerwana ponownie 15 września. Tym razem przybysze z kosmosu zostawili tajemnicze znaki na polu, które do złudzenia przypominały logo wyszukiwarki Google, tylko, że bez literki „l”.

I tym razem na Twitterze pojawiła się tajemnicza wiadomość:

51.327629, -0.5616088

Długo nie trzeba było czekać, aż internauci znaleźli rozwiązanie i tej zagadki. Okazało się, że są to współrzędne angielskiej miejscowości Horsell Commons. Dla większości miłośników książek Si-fi miejscowość ta nie jest obca, znają ją bowiem z powieści H.G. Wellsa pt. „Wojna światów”, w której miało miejsce pierwsze lądowanie UFO. Szybko policzono lata i okazało się, że 21 września Herbert George Wells obchodziłby 143 urodziny.
Niektórzy wierzą, że rozwiązali zagadkę. Inni powątpiewają, sądząc, że to zbyt proste i zbyt czytelne rozwiązanie, a prawda jest dużo bardziej skomplikowana… firma Google milczy.

Proste ale skuteczne

Cisza trwa jednak tylko do 20 września, kiedy to na oficjalnym blogu firmy pojawia się wpis rozwiązujący całą zagadkę. Racje mieli Ci, co obstawiali urodziny pisarza, teoria z kampanią wirusowa upadła.

21 września ukazał się ostatni wieńczący dzieło doodles.

Firma Google, zainspirowana twórczością wielkiego pisarza H.G. Wellsa, autora takich bestsellerów jak wspomniana wcześniej „Wojna światów” ale również: „Maszyna czasu”, „Wyspa doktora Moreau” czy „Niewidzialny człowiek”, stworzyła proste łamigłówki do których rozwikłania skłoniła setki internautów. W ten sposób uhonorowała pamięć wielkiego człowieka i jednocześnie wywołała ogromny pozytywny szum wokół swojego logo i wyszukiwarki, a więc filarów całej marki Google. Czy nie tak właśnie powinny być konstruowane wszystkie kampanie wirusowe…?

Nasuwają się tylko dwa zasadnicze pytania: czy możliwe jest przeprowadzenie prawdziwej kampanii wirusowej z wykorzystaniem logo wyszukiwarki Google i jakie pieniądze musiałyby zostać położone na stole aby doszło do realizacji takiej akcji… Na pewno suma mniejsza niż googol.

Przeczytaj też:

Skomentuj